~"Gdy szepczą umarli, znajdą się tacy, co słuchają..."
Hej hej!
Już dawno temu spadły liście, deszcz, a teraz nadszedł czas na śnieg. Na dworze jest oczywiście ponuro, mgliście i ciemno. W taką pogodę czytelnicy chętniej sięgają po lekkie książki o słonecznej atmosferze, jednak są i tacy, którzy chcąc jeszcze bardziej wczuć się w pogodę sięgają po "cięższą" czy mroczniejszą literaturę. W takiej atmosferze toczy się również akcja książki "Anielscy obrońcy" autorstwa Mary Stanton. Powieść wydano w 2009 roku w przekładzie Macieja Płazy.
Co prawda po dzieło sięgnęłam na początku lata, lecz zostało zasiane we mnie ziarnko niepewności, które wzrastało w miarę każdej kolejnej przeczytanej strony, od której czytanie ciężko się oderwać. Świat przedstawiony jest tak problematyczny i zagadkowy, iż zaprząta nam głowę nawet po zaprzestaniu czytania, przed snem czy w trakcie wykonywania najprostszych czynności.
![]() |
| źródło: https://swiatksiazek.wordpress.com |
Ale do rzeczy. Książka opowiada o losach Brianny, młodej dziewczyny po studiach prawniczych, która za wszelką cenę chce opuścić rodzinne strony i rozpocząć samodzielną karierę. W tym celu poszukuje idealnego lokalu, który posłużyłby jej za biuro. Niespodziewanie na drodze kobiety pojawia się zaniedbany dom na terenie cmentarza dla morderców oraz staruszka Lavinia Mather. Brianna próbuje nie myśleć o nawiedzających ją koszmarach oraz dziwnym telefonie od niejakiego Skinnera, który, jak się okazało, od niedawna jest już martwy. Zatrudnia ekscentrycznych pracowników i umeblowuje swoje lokum. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pewien nieznajomy mężczyzna, koszmarny obraz oraz sprawa morderstwa, którą przyszło rozwikłać głównej bohaterce.
Książka zachwyca dobrze zgranym połączeniem wątków fantastycznych i rzeczywistych oraz odwzorowaniem realiów panujących w Savannah. Do tego, autorka nie zamęcza nas długimi opisami, a kreowane przez nią postacie znacząco różnią się od siebie i posiadają własne zachowania czy przyzwyczajenia. Dzięki temu zabiegowi odnosi się wrażenie oryginalności oraz świeżości, co dobrze wpływa na akcję. W powieści znajdują się także liczne symbole, np. anioły na schodach w domu Lavinii, obraz koszmarnego ptaka czyhającego na rozbitków, sny nawiedzające Briannę od dzieciństwa, tajemnicze słowa i postępowanie różnych postaci oraz duchy czy anioły, które mają kontakt z naszym światem.
Telefon od zmarłego biznesmena był znaczącym punktem kulminacyjnym w życiu głównej bohaterki, która mierzy się z niezwykłymi wyzwaniami i problemami. Podglądając rozwój jej życia, razem z nią na bieżąco starałam się interpretować różne sekretne informacje; żałuję tylko, iż wątki te nie zostały bardziej rozwinięte, a sama M. Stanton nie napisała kolejnej części, po którą chętnie bym sięgnęła. Jak widać "Anielscy obrońcy" nadają się nie tylko na jesienne wieczory, przyjemnie jest sięgać po nią także w innych porach roku, ponieważ ciekawe przemyślenia jakie wywołuje pojawiają się bez względu na pogodę^^
_________________

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz